Wikingowie niedzielnym popołudniem.

 

Było niedzielne popołudnie, gdzieś w południowo-wschodniej Polsce, początkiem lat 90-tych… Jak każdy porządny sześciolatek w mojej miejscowości właśnie wróciłem z kościoła, pogrymasiłem przy obiedzie i udałem się do „dużego pokoju” z telewizorem. O tej porze często leciały westerny osładzające ludziom szarą rzeczywistość życia w kraju tuż po zmianie ustrojowej i hiperinflacji, codziennie bombardowanych informacjami o kolejnej aferze. Tej niedzieli nie było Indian, byli za to Wikingowie…

 

Geneza produkcji

 

W późnych latach 50-tych gwiazda Kirka Douglasa świeciła pełnym blaskiem. Aktor miał za sobą niemal dziesięć lat na szczycie hollywoodzkiej listy płac, trzy nominacje do Oscara, dziesiątki romansów i sławę, którą zawdzięczał, jak sam uważał, graniu „sukinsynów”. W tamtym czasie Kirk dobił czterdziestki i wyrobił pozycję na tyle silną, że mógł zajmować się nie tylko graniem, lecz również produkcją filmów. Lata 50. były złotą erą kina historycznego i takie właśnie widowiska dawały niejednokrotnie epickie przychody z kin.

W trakcie tej ery Fabryka Snów dała światu pompatyczne, ahistoryczne i często śmieszne z dzisiejszego punktu widzenia widowiska (Egipcjanin Sinuhe) oraz takie, które pomimo wielu wad broniły się rozmachem, zdjęciami, muzyką i sprawną realizacją (Ben Hur, Spartakus, Upadek Cesarstwa Rzymskiego, Cyd, Szata). Kirk wziął na ruszt tematykę wypraw wikińskich, znalazł reżysera, gwiazdorską obsadę i dograł lokacje w norweskich fiordach. Zagranie wodza wikingów było jego dziecinnym marzeniem… Nadszedł więc czas na jego realizację!

 

Film a historia

 

Wikingowie byli wysokobudżetową produkcją typową dla czasów w jakich je nakręcono ($3,5 mln budżet), z tą różnicą, że twórcy postanowili chociaż nieznacznie pójść w kierunku realizmu historycznego, przez co dużą część filmu nakręcono w Norwegii. Zrezygnowano z tak popularnych hełmów z rogami, a także zrekonstruowano w stosunku 1:1 wikińskie łodzie, co skończyło się zabawnym incydentem… Rośli aktorzy obsadzeni w rolach wioślarzy podczas wiosłowania często uderzali się wiosłami w plecy, gdyż twórcy nie wzięli pod uwagę, że średniowieczni Norwegowie nie mieli 185 cm… W ostatecznej wersji filmu wioślarze usiedli na co drugim stanowisku.

Wikingowie są jednym z niewielu filmów, gdzie bohaterowie jeżdżą na koniach przypominających raczej kucyki, niż nasze wierzchowce. Ten zabieg również miał na celu oddanie ducha epoki. W trakcie rozwoju zdarzeń jeden z głównych bohaterów traci oko (niczym Odyn), a drugi dłoń (jak Tyr). Obaj na końcu niosą zagładę królestwu Northumbrii, niczym wspomnieni bogowie wojny. Poza tymi elementami film naturalnie nie powinien służyć jako pomoc naukowa na lekcjach historii, a to że aktorzy piją trunki z rogów wcale nie oznacza, że tak było.

 

Ragnar, Ivarr, Ecgberht – czyli o fabule

 

Historia jest luźno (bardzo, bardzo luźno) oparta na dziejach Ragnara Lothbroka i jego syna Ivarra Bez Kości. Sam Douglas jest tutaj alter ego Ivarra o imieniu Einarr, Ernest Borgnine odtwarza zaś legendarnego Lothbroka. Przyrodni brat Ivarra Eric jest z kolei odpowiednikiem Ecgberhta, marionetkowego władcy osadzonego na tronie Northumbrii przez wikingów tuż po ich inwazji końcem IX wieku.

Źródła historyczne nie rozpieszczają nas wieloma informacjami na temat postaci takich jak Ragnar, czy Ivarr, więc twórcom można wybaczyć daleko idącą dramatyzację oraz odstępstwa od legend i podań. Dla przykładu zamiast dołu z wężami, gdzie miał skończyć Ragnar, mamy nawet bardziej przekonującą jamę z wilkami, a bracia Ivarra są pominięci. Ograniczenia budżetowa nie pozwoliły również na odtworzenie Great Heathen Army w skali na jaką zasługiwała, zaś finalna  inwazja wikingów na zamek Aelli przypomina raczej zmagania dwóch sąsiednich władyków.

 

Podsumowując…

 

Film broni się nawet pomimo upływu sześciu dekad zręczną realizacją, aktorstwem i wciągającą historią. To sprawnie opowiedziana historia przygodowa nakręcona w czasach, gdy Hollywood wypluwało co najmniej kilka tego typu filmów rocznie. Wikingowie byli sporym sukcesem komercyjnym zbierając przy okazji pozytywne recenzje krytyków. Hollywood nigdy wcześniej, ani nigdy później nie stworzono porównywalnego rozmachem, budżetem i nazwiskami na liście płac widowiska osadzonego w ich świecie.

Tytuł: Wikingowie (1958)

Reżyser: Richard Fleischer

Występują: Kirk Douglas, Tony Curtis, Ernest Borgnine, Janet Leigh

  • Realizm 30%
  • Fabuła 70%
  • Aktorzy 70%
  • Subiektywne ukontentowanie Pana Recenzenta 🙂 70%
Sprawne kino przygodowe dla młodszych i starszych, nakręcone rozsądnie i bez skrajnych idiotyzmów, typowych dla amerykańskiego kina historycznego.

Ivarr – Współzałożyciel ZBiRa i członek niesławnej Rady Banitów.

Kiedyś czarownica zamieniła go w traszkę, ale już czuje się lepiej. Na co dzień robi internety, to on śledzi Twoje ruchy w sieci. Serce i duszę oddał antykowi, ale dla wikingów też znajdzie chwilę.