Nieodzownym elementem historii jest wojna. Nic więc dziwnego, że chcąc oddać w pewnym stopniu realia tamtych czasów znajdą się też tacy, którzy w wlace zamierzają odnaleźć “prawdziwego ducha rekonstrukcji”. By jednak stanąć do walnej bitwy trzeba najpierw wiedzieć jak walczyć i czym walczyć. Członkowie naszej Zgrai na wyjazdach walczą w konwencji “wczesnośredniowiecznym”. Od walki typowo “rycerskiej” nasza konwencja różni się przede wszystkim ciężarem i jakością pancerza oraz “strefmi trafień”. Nasze odzienie ochronne prezentuje się bardzo ubogo, składa się z: hełmu, prostego wełnianego kaftana, czy tuniki i okazjonalnie kolczugi. Twarz, ręce oraz nogi nie posiadają praktycznie żadnej osłony. Dlatego też ten styl walki jest tak specyficzny. Wymaga on dużej wprawy i solidnego wyszkolenia, by walczyć bezpiecznie i przepisowo. No i, rzecz jasna, skompletowania potrzebnego ekwipunku.

Jednak, zanim przejdziemy do właściwego tematu, chciałbym dodać kilka powiązanych z nim faktów.

 

 

Krótka dygresja na temat średniowiecznej stali.

Dymarka

(żródło: Wikipedia)

Kowal - mauskrypt z XI/XII w

Źródło: Ilustracja z dzieła Grzegorza Wielkiego “Moralia in Job” znajdującego się w klasztorze Abbaye Saint-Pierre des Préaux

Żelazo i jego stopy w średniowieczu było przede wszystkim materiałem drogim. Dopiero w XIX wieku Rewolucja Przemysłowa wprowadziła nowoczesne metody jego wydobycia i wytopu. Wtedy też rynek został zapełniony dużą ilością taniej stali o dobrej jakości i to właśnie dzięki niej stało się możliwe budowanie potężnych mostów czy statków. Jednakże dla nas istotniejsze będzie to, jak wyglądało to w bardziej zamierzchłych czasach…

Wczesnośredniowieczną stal pozyskiwano z rudy darniowej, która cechuje się bardzo niską zawartością żelaza. Jednakże za zaletę należy uznać jej powszechne występowanie na terenie całego naszego kraju. Wydobywana była z torfowisk, a pozyskaną w ten sposób rudę wypalano następnie w piecach dymarkowych.

W efekcie ten proces pozwalał uzyskać grudę żelaza trochę większą od pięści. Niestety wytworzona z niej stal posiadała dużo zanieczyszczeń.

Kowal żyjący na przełomie X i XI wieku i dysponujący takim materiałem mógł tworzyć jedynie małe płaty, mieszczące się mniej więcej na kartce A4-A5. Dlatego też większość hełmów z tej epoki jest wykonana z kilku kawałków stali, łączonej za pomocą “żeber” (tzw. hełmy żebrowe) lub zakuwanych nitami (np. szłomy). Oczywiście nie należy zapominać o hełmach normańskich (tzw. “normany”), wykonanych z jednego kawałka stali. Wykucie ich, tak jak i miecza, wymagało większej wprawy i większego kawałka stali… A co za tym idzie, z większymi kosztami produkcji.

Po co ta cała dygresja?

Po to, aby pokazać Ci jak cennym materiałem była w tamtym okresie stal. Nie każdy mógł sobie pozwolić na drogie wyposażenie i większość musiała radzić sobie innymi metodami. Najlepszym sposobem na oddanie jej wartości będzie powołanie się na fakty…

Dane podatkowe z XV wieku pokazują, że miecz kosztował od 16 do 72 groszy, przy tygodniowych zarobkach około 2-3 groszy dla czeladnika i około 8-9 groszy dla mistrza. A zatem, co łatwo przeliczyć, na dobrej jakości miecz (około 45 groszy) czeladnik musiał pracować prawie pół roku, a mistrz około półtorej miesiąca (po odliczeniu kosztów utrzymania).

Można spokojnie założyć, że realne ceny we wczesnym średniowieczu były trochę wyższe, a co za tym idzie mało kogo było stać na taki rarytas jak miecz, czy hełm. To pokazuje, że byle pastuch nie paradował po wiosce z mieczem przy pasie, a wój który zapłacił “trzy wioski” za miecz dbał o niego, jak my o nowiutkie Audi z salonu.

Na koniec mojej krótkiej dygresyjki nadmienię jeszcze, że w XII i XIII wieku dymarki odeszły do historii i zostały zastąpione przez piece hutnicze umożliwiające produkcję większych kawałków stali, co w późniejszych wiekach zaowocowało powstaniem pełnych zbroi płytowych. Natomiast rudę darniową, do produkcji stali, wydobywano jeszcze poczatkiem XX wieku!

 

Czym walczono?

Wój w pełnym uzbrojeniu

Oręż wczesnośredniowieczny

Militaria z Jeziora Lednickiego

Źródło: A. Kola, The earlymedieval bridges at Ostrow Lednicki in the light of underwater archeological studies [w:] Archeologia Baltica 14

Miecze

Źródło: A. Narolski, Studia nad uzbrojeniem polskim w X, XI i XII wieku, Łódź 1954

Włócznie

Źródło: A. Narolski, Studia nad uzbrojeniem polskim w X, XI i XII wieku, Łódź 1954

Najpowszechniejszą bonią epoki wczesnego średniowiecza były topory oraz włócznie. Jak już wspomniałem, stal była materiałem drogim, więc o wiele tańszy był prosty żeleziec topora lub grot włóczni niż, nawet marnej jakości, miecz.

 

O dużej popularności topora, jako narzędzia wojennego, może świadczyć bogata kolekcja znalezisk, pochodząca z Jeziora Lednickiego, gdzie znaleziono aż 159 sztuk tej broni! Topory stanowią zatem ponad 50% całej, liczącej 310 egzemplarzy, kolekcji militariów odkrytych przy ruinach mostu prowadzącego na Ostrów Lednicki, gdzie (najprawdopodobniej) w czasie najazdu czeskiego księcia Brzetysława w 1038 lub 1039 roku, rozegrała się bitwa.

Topór był praktycznym i uniwersalnym narzędziem na wyprawie wojennej. Pełnił rolę zbliżoną do wielofunkcyjnego scyzoryka… Mając go pod ręką mogłeś narąbać drewna, wbić gwoździa, albo uciąć komuś łeb. Wszystko to sprawia, że topór był nad wyraz przydatną bronią.

Topory, jakich używano do walki można podzielić na trzy podrodzaje:

  • Topór jednoręczny  to broń przypominająca nasze współczesne siekiery. Cóż… Myślę, że na tym można zakończyć ten opis.
  • Czekan to narzędzie charakteryzujące się dość wąskim i długim żeleźcem z krótkim ostrzem. Z drugiej strony wyposażony był często w kwadratowy lub owalny “młoteczek”, który nie tylko mógł służyć jako broń,  ale też zwiększał masę broni, a co za tym idzie – siłę ciosu. Jeżeli w głowie macie teraz obraz czekanu alpinistycznego, to jesteście bardzo bliscy prawdy…
  • Dwuręczny topór duński zwany “dunem” to duży topór o szerokim ostrzu, umocowany na drzewcu mierzącym około 1,5 m. Brzmi groźnie? W rękach wprawnego woja jest nawet groźniejszy!

Włócznia była drugim co do popularności orężem w X i XI wieku. W Jeziorze Lednickim znaleziono 60 grotów włóczni, stanowiących idealny dowód na popularność tej broni. Długi i ostry grot na jeszcze dłuższym kiju, którym można było zadawać nie tylko rany kłute, ale przede wszystkim trzymać wroga na dystans. Standardowa włócznia miała około 2 m długości, z grotem długości około 20-30 cm. Najdłuższa znaleziona broń tego typu, z “naszej” epoki pochodzi właśnie z Jeziora Lednickiego i mierzy 3,21 m! Warto też zaznaczyć, że sam grot ma pół metra!

Pewien podrodzaj włóczni, nazywany czasem krótką włócznią, stanowi oszczep. Mierzy on około 1,5 m i służy zarówno do rzucania, jak i do walki wręcz.

Miecz, jak już wspominałem, był drogą zabawką, na którą mało kto mógł sobie pozwolić. Był więc to oręż typowy dla drużyny książęcej. Miecze z epoki X i XI wieku były wyłącznie bronią jednoręczną. Miały głownię długości około 70-80 cm, krótki jelec i dużą głowicę. Służyły zarówno do zadawania cięć, jak i szychów. Szczególnie te ostatnie były niezwykle niebezpieczne, dlatego w rekonstrukcyjnej konwencji walki nie stosuje się ich.

 

 

Czym się bronić?

 

 

Skoro wiesz już czym zadać cios, to pora by dowiedzieć się czym go zablokować.

Wój w pełnym uzbrojeniu

Uzbrojenie Ochronne

Konstrukcja Tarczy

Umbo

Źródło: Wikipedia

Szłom/Szyszak (tzw. wielkopolski)

Źródło: Wikipedia

Kolczuga

Hełm żebrowy (lewy) i tzw. Normański (prawy)

Wczesnośredniowieczne uzbrojenie ochronne składało się z czterech głównych elementów:

Okrągła tarcza stanowiła podstawowe uzbrojenie ochronne. Wykonana była z desek oklejonych lnem lub skórą. Jej średnica wynosiła około 80 cm. Była mocowana na jednym imaczu biegnącym wzdłuż średnicy tarczy, zaś w środku płyty wycięty był otwór, który umożliwiał solidne uchwycenie tarczy. Cały otwór przykrywał metalowy dzwon – umbo.

Kaftany lub tuniki bojowe wykonane były z grubej wełny, zaś krojem przypominały zwykłe kaftany czy tuniki. Służy do amortyzowania ciosów, choć można się domyślić jak ta “amortyzacja” wyglądała w rzeczywistości…

Hełm chronił głowę przed ciosami.  Występowały różne ich typy, min.

  • hełmy żebrowe,
  • hełmy normańskie,
  • szłomy (szyszaki).

O ile we wczesnym średniowieczu hełm był rzeczą mało popularną przez wzgląd na cenę, to dziś, ze względów bezpieczeństwa, jest niezbędny.

Kolczuga przypominała koszulkę długością sięgającą do połowy ramienia i połowy uda. Wykonana była z drobnych metalowych kółeczek, wzmocnionych nitami. Zakład się ją na tunikę, bądź kaftan, jako dodatkowy pancerz. Historycznie kolczuga, tak jak miecz i hełm, stanowiła duży wydatek, i dlatego nie każdy mógł sobie na nią pozwolić.

Jak trenować?

 

Zanim wyjdziesz do walki musisz nauczyć się walczyć. Brzmi to dosyć logicznie, ale wielu rekonstruktorów zapomina o tym, że trening zwiększa nie tylko ich bezpieczeństwo, ale też innych uczestników starcia.

Trening walki w swoim początkowym etapie polega głównie na wyćwiczeniu poprawnych odruchów. Mimo, że każdy dochodzi do danych biegłości we własnym tempie, przyjęło się, żeby osoba chcąca dołączyć do walki regularnie trenowała około jednego roku. Jak już zostało wspomniane, walka w konwencji wczesnośedniowiecznej jest specyficzna i wymaga dużej wprawy oraz umiejętności. Osoba, która dopiero zaczyna trening, musi się liczyć z tym, że aby wyjść do walki na pokazie, turnieju, czy bitwie musi osiągnąć pewien stopień umiejętności, który zapewni bezpieczeństwo zarówno jej, jak i przeciwnikowi.

Jeżeli chcesz trenować, to na początek musisz się zaopatrzyć w kilka rzeczy. Na pierwsze treningi wystarczy przynieść zwykły kij długości około 80 cm i ubranie sportowe (takie jak na w-f). Dobrym wyborem jest zwykły trzonek do kilofa z jakiegoś sklepu budowlanego. Pierwsze lekcje będą polegały na zwiększeniu kondycji, siły, a także ćwiczeniu zastaw i wyprowadzania ciosów. Bez tych umiejętności ani rusz! Później przyda się też tarcza, która rozszerza trening o elementy blokowania.

Zakup hełmu i kaftanu staje się istotny dopiero w dalszej prespektywie. Jednak w czasie treningu nasi drużynnicy chętnie pożyczą swój sprzęt osobom, które będą tego potrzebowały.

Członkowie naszej Zgrai uczestniczą w treningach w ramach Rzeszowskiej Grupy Fechtunku, gdzie mogą spróbować walki w innym stylu i inną bronią.